Tomasz Gudzowaty - Of eagle and man

Cykl czarno-białych zdjęć Tomasza Gudzowatego zatytułowany „Of eagle and man” to niezwykła opowieść o kazachskiej rodzinie żyjącej na bezkresnych stepach Mongolii. Podczas zimy jedynym źródłem utrzymania tych ludzi są polowania na lisy z udziałem orłów. W tym celu myśliwi oswajają i trenują te szlachetne ptaki, traktując je jak domowe zwierzęta. Mieszkają razem z nimi w jednej izbie i otaczają opieką. Orły odwdzięczają się niezwykłą sprawnością i skutecznością w trakcie polowań i zawsze wracają do swoich opiekunów.

Wśród prezentowanych prac znajdują się także zdjęcia wchodzące w skład reportażu nagrodzonego na LXII międzynarodowym konkursie POYi w 2005 roku.  

Nowy na razie woli trzymać wszystkich na dystans. Ostrzegawczym skrzekiem reaguje na zbliżające się ku niemu istoty, uzbrojone w dziwaczne, błyszczące akcesoria. Zresztą ich nadmierna ruchliwość i zaciekawienie też zdradza nowych. Gospodarze zasiedli wokół stołu; jedzą i rozmawiają, nie zwracając uwagi na niesamowite zjawisko — wielkiego orła śledzącego każdy ich gest z odległości dwóch, trzech metrów. Teraz jest uwiązany do ciężkiego kloca, co nie dziwi, zważywszy, że jednym uderzeniem dzioba potrafiłby przetrącić kark młodemu wilkowi, a co dopiero ludzkiemu szczenięciu. Ale wkrótce sznur przestanie być potrzebny. W momencie, w którym ptak zaakceptuje tę przymusową gościnę, stanie się pełnoprawnym członkiem rodziny, ze wszystkimi prawami i obowiązkami przypisanymi myśliwemu.
W swoją drugą podróż do Mongolii wybrałem się zimą — w najgorszą porę ze wszystkich możliwych złych sezonów w tym kontynentalnym klimacie. Temperatura na stepie spada grubo poniżej minus trzydziestu stopni i chociaż suche powietrze sprawia, że ziąb wydaje się mniej przykry niż chłód warszawskiej jesieni, to trzeba uważać. Miejscowi przed wyjściem na zewnątrz zakładają długie kożuchy i dodatkowe spodnie ze skóry odwróconej włosiem do wewnątrz. Oni wiedzą, że kiedy poczujesz zimno, może być za późno. Zwłaszcza w pustym stepie, wiele kilometrów od domu. Zimno dokuczało też naszym aparatom i bateriom, które trzeba było co chwila ładować. A tam elektryczność można mieć tylko z własnego generatora, jak na większej części obszaru Mongolii.
Trzeba sporego wysiłku wyobraźni, żeby uświadomić sobie, iż znajdujemy się w centrum największej (przynajmniej terytorialnie) cywilizacji w historii świata: eurazjatyckiego państwa Mongołów, rozciągającego się od granic Korei po Nizinę Panońską. Jednak, jak napisał Toynbee, „cywilizacja to ruch, a nie stan, podróż, a nie przystań”. W ciągu niespełna dwóch stuleci nomadyczne imperium uległo rozpadowi, a na jego obrzeżach wykwitły nowe potęgi: Chiny dynastii Ming, Persja Safawidów, Indie Wielkich Mogołów, ottomańska Turcja i Moskwa carów. Centrum i peryferie zamieniły się rolami.
Nie zmieniło się natomiast życie na peryferiach peryferii. Tutaj zawsze znajdowali schronienie „ludzie luźni”, nie uznający nad sobą żadnej zwierzchności i równie pozbawieni imperialnych ambicji. Gotowi handlować z potęgami i świadczyć im w razie potrzeby usługi jako żołnierze, ale trudni do podporządkowania. Tacy są Kazachowie — plemię wywodzące się z różnych szczepów mongolskich i tureckich, a właściwie, z historycznego punktu widzenia, korporacja owych „ludzi luźnych”, zwanych po turecku qazaq. Nawiasem mówiąc, nazwa Kozacy ma ten sam źródłosłów.
Polowanie z orłami to stara tradycja tego ludu, nie mająca odpowiednika w innych kulturach. Na całym świecie używa się sokołów, najczęściej pochodzących z hodowli i w niewoli kończących żywot. Bywa, że Kazachowie podbierają pisklęta z gniazd, ale takie ptaki nie są cenione równie wysoko, jak te schwytane w dojrzałym wieku. Domowe wychowanie zabija łowiecki instynkt. Wokół orlich łowów nie rozwinął się żaden rynek — a przynajmniej nic o nim nie wiadomo postronnym. Po pięciu latach służby orzeł wraca na wolność, oznaczony białą wstążką, która jest gwarancją jego swobody do końca życia. Podobno później mógłby mieć trudności z ponownym przystosowaniem się do naturalnego środowiska. Mongolscy Kazachowie pewnie nie słyszeli o hipotezie Gai czy innych zachodnich ideologiach opartych na idyllicznej wizji Dobrej Natury. Cały ich kodeks etyczny opiera się na kilku prostych zasadach. Lojalność w tym świecie jest cnotą bezwzględnie najwyższą, jako warunek przetrwania. W jakiś sposób podporządkowują się temu prawu orły i ludzie. Te pierwsze wracają, choć nikt nie byłby w stanie ich zatrzymać. Ci drudzy ściśle przestrzegają umowy o wykupie, chociaż nie strzeże jej żaden sąd.
Drugim prawem jest gościnność. Zupełnie naturalna, wynikająca z przeświadczenia, że każdy spotkany człowiek — a przypadkowe spotkanie na stepie to zawsze niezwykłe wydarzenie — należy do tej samej, co my, wspólnoty. Nasza mała ekipa gościła tam dwa tygodnie i w tym czasie nigdy nie odmówiono nam pomocy. Ale też nie do pomyślenia byłaby sytuacja zorganizowania specjalnie na nasz użytek ceremonii wypuszczania orła na wolność. Po prostu żaden ptak w tym okresie nie przechodził na emeryturę. Zdarzyło się natomiast, że nasi gospodarze schwytali sokoła. To ptak bardzo cenny: sokolnicy z Arabii Saudyjskiej czy Emiratów gotowi są zapłacić fortunę za dzikiego ptaka. Wykupiłem go, a ponieważ nie poluję — poprosiłem o zwrócenie mu wolności. Z białą wstążką u łapy — symbolem nietykalności — sokół wrócił na step. Może będę posądzony o sentymentalizm, ale ta jedyna „pozowana” fotografia należy do moich ulubionych. Oddając w Państwa ręce ten album, powtarzam tamten gest. Zdjęcia muszą sobie poradzić same. Dlatego nie będzie już więcej komentarzy — nawet w postaci podpisów. Oto moja opowieść o orłach i ludziach.

 Tomasz Gudzowaty

 

Tomasz Gudzowaty 

– urodzony w Warszawie, w 1971 roku.

- Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego
- Członek Polskiej Agencji Prasowej
- Członek A.I.P.S. (Association Internationale de la Presse Sportive)
- Członek Klubu Dziennikarzy Sportowych
- Reprezentowany przez agencje Focus i Yours Photography
- Laureat wielu prestiżowych nagród i wyróżnień, m.in.: 
KONKURS POLSKIEJ FOTOGRAFII PRASOWEJ 1999 
(druga nagroda w kategorii „Świat w którym żyjemy”)
WORLD PRESS PHOTO 1999 
(pierwsza nagroda w kategorii „Nature and Environment”)
WORLD PRESS PHOTO 2000 
(druga nagroda w kategorii „Nature and Environment”)
KONKURS POLSKIEJ FOTOGRAFII PRASOWEJ 2000 
(pierwsza, druga oraz trzecia nagroda w kategorii „Świat w którym żyjemy”)
KONKURS POLSKIEJ FOTOGRAFII PRASOWEJ 2001
(druga nagroda w kategorii „Sport” – za zdjęcie pojedyncze)
KONKURS POLSKIEJ FOTOGRAFII PRASOWEJ 2001
(druga nagroda w kategorii „Sport” – za reportaż)
WORLD PRESS PHOTO 2003 
(pierwsza nagroda w kategorii „Sports - singles”)
WORLD PRESS PHOTO 2003 
(druga nagroda w kategorii „Sports – stories”)
KONKURS POLSKIEJ FOTOGRAFII PRASOWEJ 2003 
(trzecia nagroda w kategorii „Świat w którym żyjemy”)
POYi (Pictures of the Year International) 2005 – nagroda Award of
Excellence w kategorii „Magazine Division / Feature Picture Story”.